Maroko - podróż po najciekawszych miejscach

Na tej stronie znajdziesz kompletny plan podróży wokół Maroko, prowadzący przez najciekawsze atrakcje. Opisaną trasę można zrealizować zarówno motocyklem, jak i samochodem. Najwygodniej jest przeprawić się promem, na przykład z Tarify w Hiszpanii. Ja najczęściej transportuję motocykle do Malagi i tam mam punkt startowy. Przy okazji można zaliczyć sporą część Andaluzji lub Gibraltar.

Wyobraź sobie: machasz do ostatnich europejskich budynków, silnik promu dudni pod Tobą, a Ty spoglądasz na kontynent, który pachnie inaczej, smakuje inaczej i brzmi zupełnie inaczej. To jest ten moment, kiedy rozumiesz, że warto było zapakować  motocykl, samochód na prom… Witaj w Maroku.

Na tej stronie znajdziesz kompletny plan mojej dwukrotnej podróży wokół Maroka – trasy, które prowadzą przez miejsca, gdzie czas zwolnił do pustynnego tempa, a asfaltu czasem brakuje tak bardzo, że nawet GPS się zastanawia, czy to jeszcze droga.

Trasę można pokonać zarówno na dwóch kołach, jak i czterech. Najwygodniej przeprawić się promem z Tarify w Hiszpanii. Ja zazwyczaj transportuję motocykle do Malagi (Mototravels)– przy okazji zaliczyć można Andaluzję lub Gibraltar.

Po Maroku jeździłem dwukrotnie. Pierwszy raz w 2022 roku przylatując do Agadiru z firmą ADV Poland na ich nowych BMW GS (co roku wymieniają na nowsze). Drugi raz rok później własnym motocyklem jadąc z Motoravels.pl – transport do Malagi, przeprawa Tartifa-Tanger-Tarifa.

Ważne uwagi przed wyjazdem:

  • Maroko jest cywilizowane i ludzie są życzliwi, ale widziałem wiele uszkodzonych maszyn i wypadków – lepiej jechać w grupie z dobrym ubezpieczeniem
  • Na południu może brakować stacji paliw! Przy zasięgu poniżej 150km tankuj bez zastanowienia. W przydrożnych sklepach kupicie paliwo w 5-litrowych bańkach
  • Opisuję szybki przejazd w 9 dni plus dojazdy, ale optymalnie zaplanuj 12-14 dni na spokojne zwiedzanie

Pamiętaj – to inspiracja. Planuj według warunków pogodowych, swoich umiejętności i potrzeb. Zwiedzaj i doświadczaj zamiast walczyć o przetrwanie.

Maroko motocyklem – film z podróży (YouTube)

Maroko motocyklem – plan tras i mapa Google

Poniżej ogólna mapa całej wycieczki. Przy każdym dniu (poniżej w opisie) znajdziesz dokładniejszą mapę trasy i kilka fotek z podróży.

Opisałem bardzo szybki i sprawny przejazd w 9 dni plus podróż do i z Tangeru, ale zwiedzając lub zatrzymując się na dłużej optymalnie przeznaczyć 12-14 dni na podróż po Maroku.

Pamiętaj, że to tylko inspiracja i swoją podróż planuj w oparciu o aktualne warunki pogodowe, umiejętności i potrzeby. Zwiedzaj i doświadczaj zamiast walczyć o przetrwanie.

Dzień 1: Tanger – Szafszawan.

190-240 km | 4-5 godzin

Prom cumuje w Tangerze. Marokańskie porty to pierwszy szok sensoryczny – zapachy, języki, które nigdy nie dotarły do twoich uszu, i gestykulacja, która mówi więcej niż słowa. Wyjeżdżasz z portu i już wiesz – jesteś gdzie indziej. Warto podjechać do kantoru i wymienić euro na marokańskie Dirhamy. Dalej asfaltem do Szawszawan.

Link do trasy przez wybrzeże i Tetuan: [KLIKNIJ🗺️]
Opcja szybsza przez wioski: [KLIKNIJ🗺️]

Jeśli masz czas, zatrzymaj się na noc w Tarifie przed przeprawą – to miejsce, gdzie Morze Śródziemne całuje się z Oceanem Atlantyckim. Plaże tam są tak instagramowe, że wystarczy przypadkowo upaść z motocykla i już masz materiał na pół roku.

Szawszawan (miejscowi mówią Chefchaouen) to miasteczko, które ktoś postanowił pomalować na każdy odcień niebieskiego. Podobno wszystko przez dopłaty do niebieskiej farby, ale ja podejrzewam, że ktoś po prostu chciał, żeby każda uliczka wyglądała jak z baśni. Wieczorem lub rano przed drogą zrób 2-godzinny spacer – wąskie uliczki, koty śpiące w cieniu, starsze kobiety sprzedające tkane dywany. To jeden z tych momentów, kiedy zamiast myśleć o trasie na jutro, po prostu jesteś.

💡 Ciekawostka: Szawszawan leży na zboczu gór Rif, na wysokości 600 metrów. Niebieski kolor ścian ma odpędzać komary, ale miejscowi mówią również, że symbolizuje niebo i raj. Miasto zostało założone w 1471 roku jako forteca przeciwko portugalskim najazdom.

Dzień 2: górami z Szafszawan do Fez

200-270 km | 5-6 godzin

Ruszasz rano z błękitnego miasteczka i kierujesz się w stronę kulturalnej stolicy Maroka. Droga wiedzie przez góry – zakręty miękkie jak baklava, widoki ostre jak mentalność marokańskich kierowców.🚗 na marokańskich kierowców należy uważać szczególnie! Ścinanie ronda, brak kierunkowskazów, „wolna amerykanka’ to codzienność w tej kulturze.

Link do trasy standardowej (200 km): [KLIKNIJ 🗺️]
Opcja przez góry bez jeziorka (270 km): [KLIKNIJ 🗺️]

Fez to miasto, które wymyślono przed GPS-em i wyraźnie nikt nie planuje go modernizować. Medina (stare miasto) ma ponad 9 000 uliczek – nikt ich dokładnie nie zliczył, bo kto by się w tym odnalazł. Koniecznie wynajmij lokalnego przewodnika anglojęzycznego (około 30 Euro za 5 godzin). Sam się pogubisz, a z przewodnikiem poznasz historie, które nie są w żadnym przewodniku.

Pałac królewski z zewnątrz przypomina złotą twierdzę. Fabryki ceramiki zapraszają na pokazy – ogień, ręce rzemieślników i tysiące lat tradycji zamknięte w jednym talerzu.

Dwukrotnie nocowałem w hotelu Volubilis przy alejach Ben Abdellach – doskonała lokalizacja, blisko do wszystkiego i parking dla maszyn.

💡Ciekawostka: Uniwersytet Al-Karaouine w Fez, założony w 859 roku, jest według Księgi Rekordów Guinnessa najstarszym ciągle działającym uniwersytetem na świecie. Założyła go kobieta – Fatima al-Fihri.

Dzień 3: Z Fez w kierunku pustyni do  Merzugi

320 km | 6 godzin

Zwiedzanie Fez zazwyczaj kończy się obiadem, więc na drogę zostaje popołudnie. Ale ta trasa to początek przemiany – z zielonego Maroka powoli wjeżdżasz w pustynny.

Link do trasy: [KLIKNIUJ 🗺️]

Po drodze zatrzymaj się na kawę i fotki przy rzeźbie lwa berberyjskiego w „zimowym kurorcie” Ifrane. To miasto wygląda jak szwajcarska wioska przeszczepiona na Atlas – czerwone dachy, śnieg zimą i alpejski klimat. Miejscowi nazywają je „marokańską Szwajcarią”.

Potem przejeżdżasz przez park Ras Elma. Zabierz jedzenie dla małpek berberyjskich! Te bezczelne futrzaki obsiadają drogę i żebrać mogą lepiej niż profesjonalni aktorzy.

Nocleg w hotelu Meteorites Boulajoul albo trochę dalej w hotelu Taddart. (na mapie zaznaczyłem oba). Oba zimne, surowe, z klimatem pustynnym, który przypomina, że nie jesteś już w europejskiej cywilizacji. Meteorites podobał mi się bardziej – ma w sobie ten marokański luz, kiedy nikt nie spieszy się z niczym.

💡Ciekawostka: Okolice Midelt to raj dla kolekcjonerów minerałów i meteorytów. W 2011 roku na pustyni niedaleko stąd znaleziono meteoryty marsjańskie. Lokalne sklepy sprzedają skamieniałości i kamienie szlachetne prosto z lokalnych kopalń.

Dzień 4 – Merzouga przedsionek pustyni

290 km | 5-6 godzin

To dzień, kiedy krajobraz zmienia się z każdym kilometrem. Z zielonych dolin Atlas wjeżdżasz w świat, gdzie słońce rządzi niepodzielnie.

Link do trasy: [KLIKNIJ🗺️]

Trasa surowa, długa, z małym ryzykiem wiatrów lub lekkiej burzy piaskowej. Ale każdy kilometr prowadzi cię bliżej do Sahary – prawdziwej, piekielnie gorącej, niesamowicie pięknej Sahary.

Merzouga to najdalej na południe wysunięta miejscowość turystyczna. Za nią już tylko wydmy Erg Chebbi – jedne z najwyższych w Maroku (do 150 metrów wysokości).

Z ADV Poland spaliśmy w Riad Café Du Sud. O świcie wynajęliśmy buggy i pojechaliśmy witać wschód słońca na pustyni (około 150 Euro). To jedno z tych doświadczeń, które trudno opisać – siedzisz na szczycie wydmy, silnik cichnie, a przed Tobą tylko piasek i niebo, które zaczyna się palić kolorami.

Rok później zostawiliśmy bagaże w hotelu i wielbłądami pojechaliśmy do jednego z campów na pustyni. Spanie pod gwiazdami, cisza przerywana tylko przez wiatr i berberyjskie piosenki przy ognisku – magia.

💡Moja rada? Zajrzyj na Booking i wybierz, co Ci bardziej pasuje. Ceny przystępne. A może zostań na dwie noce i wynajmij małe motocykle? Z lokalnym przewodnikiem szaleć po wydmach to coś więcej niż jazda – to wolność w czystej postaci. Są też wielbłądy, pustynny snowboard, buggy, quad. Lokalsi żyją z turystów, więc atrakcji pod dostatkiem.

🤔Ja zostałbym na dwie noce w Merzouga 🙂

💡Ciekawostka: Wydmy Erg Chebbi to nie tylko piękny widok. W pobliżu Merzouga latem odbywają się festiwale muzyki gnawa – mistycznej tradycji muzycznej, wywodzącej się od afrykańskich niewolników. Dźwięki gimbri (tradycyjnego instrumentu strunowego) i rytmiczne śpiewy przenoszą w inny wymiar.

Dzień 5 – wąwóz Todra i Dades​

260-300 km | 6-7 godzin (z postojami)

Będąc w Maroku, musisz zobaczyć dwa wąwozy: Todra i Dades. To nie są opcjonalne punkty – to obowiązkowy materiał.

Link do trasy 1 (przez przełęcz): [KLIKNIJ🗺️]

Kiedyś wąwóz Todra był piekłem szutrów. W 2023 wylali świeży asfalt aż do szczytu przełęczy między Aqoudal a Tilimi. Ja przejechałem GS 1200 z kuframi na oponach szosowych – strome, wymagające, ale jakie piękne! Jeśli uda Ci się sprawdzić, czy wciąż jest tam asfalt, polecam tę trasę. Pokonasz oba wąwozy w jeden dzień.

Jeśli nie lubisz szutrów lub asfalt zniknął pod kamieniami, wybierz trasę 2: [KLIKNIJ🗺️] Wjedź ile możesz w głąb Todry i zawróć. Do Dades wjedziesz od dołu.

❗️WAŻNE: Przed Todrą koniecznie zatankuj! Paliwo potem znika jak woda na pustyni.

Wąwóz Todra to przejazd między pionowymi ścianami skalnymi, które w niektórych miejscach są tak blisko, że prawie można dotknąć obu stron jednocześnie. Wąwóz Dades z kolei to zakręty, które układają się jak wstążki na stromych zboczach – niektórzy nazywają je „mózgiem wąwozu” przez ich labiryntowy kształt.

Nocleg szukaj w okolicy wąwozu Dades – booking pokaże Ci sporo opcji.

💡Ciekawostka: Wąwóz Dades nazywany jest „Doliną Róż” nie bez powodu. Każdego roku w maju okoliczne wioski organizują festiwal róż – świętują zakończenie zbioru płatków róż damasceńskich, z których produkuje się olejki i wody różane eksportowane na cały świat.

Dzień 6 – studio filmowe Oscar w Warzazat

180 km | 3,5 godziny

Po dwóch przełęczach czas na odpoczynek. Warzazat to marokańskie Hollywood – tutaj kręcono sceny z „Gladiatora”, „Gry o Tron”, „Mumii” i dziesiątków innych produkcji.

Link do mapy: [KLIKNIJ🗺️]
Z opcją zwiedzania „żółwia” (jeśli jechałeś dołem): [KLIKNIJ🗺️]

Nocleg w hotelu Studio Atlas lub innym w okolicy studia filmowego. Możesz zwiedzić kulisy filmowych produkcji albo po prostu poleniuchować w basenie i dać nogom odpocząć od drążków zmiany biegów.

Kasbah Ait Benhaddou (niedaleko Warzazat) to UNESCO, to legenda, to miejsce, które widziałeś w filmach, nawet jeśli nie wiedziałeś, gdzie to jest. Gliniane fortyfikacje, schody prowadzące w labirynt, widok na dolinę – czysta magia.

💡Ciekawostka: Warzazat po arabsku oznacza „bez hałasu”. Ironiczne jak na miasto, w którym grzmią filmowe wybuchy i jeżdżą czołgi. W czasach świetności studia Atlas zatrudniały tysiące statystów z okolicznych wiosek. Niektórzy mówią, że każdy drugi mieszkaniec Warzazat zagrał w jakimś filmie.

Dzień 7 – do Marakeszu przez przełęcz Tizi N’Tichka

200-280 km | 4-5 godzin

Długa trasa dla wypoczętych – z wąwozu Dades można jechać bezpośrednio do Marrakeszu (około 330 km).

Ten dzień to dwie fajne atrakcje:

  1. Wizyta w miasteczku Kasbah Amridil z wejściem na górę z panoramą na stare miasteczko
  2. Przejazd przepiękną i krętą przełęczą Tizi N’Tichka – na jej końcu jest mnóstwo restauracji.
  3. Jeśli to możliwe warto zostać w Marakeszu na cały dzień. Wieczorem odwiedzić tętniący życiem plac Jemma el-Fnaa, a w kolejny dzień zrobić sobie spacer po starym mieście. Szukając przewodnika napiszcie lub zadzwońcie do Abdula +212 6 34 39 77 06 zafunduje Wam genialną wycieczkę po polsku!

Link do trasy: [KLIKNIJ🗺️]

Marrakesz to jak uderzenie w twarz przy 40-stopniowym upale – intensywny, chaotyczny, przytłaczający i absorbujący. Plac Jemaa el-Fna to serce miasta. Wieczorem tętni życiem – przekupki z jedzeniem, zaklinacze węży, tancerze, tatuażyści henną, sprzedawcy soków. Wszystko krzyczy, śmieje się, handluje.

💡Ciekawostka: Jemaa el-Fna to jeden z nielicznych placów na świecie wpisanych na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO – nie za architekturę, ale za żywą kulturę ustną, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Opowiadacze baśni, których tradycja sięga średniowiecza, wciąż występują tu każdego wieczoru.

Dzień 8 – z Marakeszu do Casablanca​

240-420 km | 4-7 godzin (zależnie od trasy)

Dzień dwóch atrakcji:

  • Jeszcze raz Marrakesz (ogrody Majorelle, pałac Bahia, souks w medinie)
  • Przejazd do Casablanki

Link do trasy: [KLIKNIJ🗺️]

Jeśli masz siłę, jedź wzdłuż wybrzeża przez Safi – trasa piękniejsza: [KLIKNIJ🗺️]
Brak sił? Skróć trasę autostradą do 250 km: [KLIKNIJ🗺️]

W Casablance zajrzyj do meczetu Hasana II – jeden z największych meczetów na świecie, jedyny w Maroku otwarty dla niemuzułmanów. Minaret ma 210 metrów wysokości i widać go z dziesięciu kilometrów. Jeśli zostaniesz na noc, zarezerwuj kolację w Rick’s Cafe – rekonstrukcja baru z filmu „Casablanca”. Drogo, turystycznie, ale klimat ma.

💡Ciekawostka: Meczet Hasana II został ukończony w 1993 roku i mieści do 105 000 wiernych jednocześnie (25 000 wewnątrz, 80 000 na zewnątrz). Jego podłoga jest częściowo przeszklona, dzięki czemu wierni modlą się „nad oceanem”, zgodnie z wersem Koranu: „Tron Allaha został zbudowany na wodzie”.

Dzień 9 – z Casablanca do Tangeru​

340-400 km | 5-6 godzin

Dzień powrotu do portu i prawdopodobnie noclegu przed rejsem.

Prosta trasa autostradą: [KLIKNIJ🗺️]

Po drodze dodałem restaurację Port IV – pyszna, przy tej długiej trasie idealna.

Opcja dłuższa to zatrzymanie się w Rabacie – stolicy Maroka. Warto zobaczyć mauzoleum Muhammada V (piękna architektura, biały marmur, mozaiki) oraz wieżę Hasana – nieukończony minaret, który miał być najwyższym na świecie, ale nigdy nie powstał meczet wokół niego.

Do Tangeru wracaj przez Jaskinię Herkulesa (legenda mówi, że sam Herkules odpoczywał tu przed swoimi pracami) i dalej górą z widokami na miasto oraz bajecznym zjazdem wzdłuż majestatycznych rezydencji.

Link do rekomendowanej trasy: [KLIKNIJ🗺️]

💡Ciekawostka: W Tangeerze mieści się Café Hafa – legendarny punkt widokowy z tarasami na Cieśninie Gibraltarskiej. To miejsce odwiedzali Jimi Hendrix, The Beatles i The Rolling Stones. Miejscowi twierdzą, że to tutaj Hendrix napisał „Castles Made of Sand”.

 

Maroko 14 czy 9 dni?

Wpis opisuje 9 dni jazdy po Maroku. Ale to absolutne minimum.

Ja bym został:

  • 2 noce w Merzouga (pustynia zasługuje na więcej)
  • 2 noce w Marrakeszu (to miasto nie da się zjeść w jeden dzień)

To wydłuża wycieczkę do 11 dni.

Dodaj do tego:

  • Rezerwę na ewentualne opóźnienia promów
  • Dojazd z Malagi do Tarify i powrót
  • Nieprzewidziane okoliczności (bo w Maroku zawsze coś jest nieprzewidziane)

Dlatego optymalnie planuj 12-14 dni.

Nie odważyłbym się jechać na mniej niż 12 dni z przeprawami promowymi. Maroko to nie jest kraj, przez który przejeżdża się – to kraj, w którym zatrzymuje się.

🗺️ Plany podróży do zakupu - gotowce

Toskania, Włochy

14 lis 2025

Toskania i Lazurowe Wybrzeże – dwa tygodnie rodzinnej przygody między winnicami a lazurowym morzem Wyobraź sobie: ciepły wieczór na toskańskim wzgórzu, zapach grillowanej bruschetti miesza się z aromatem dojrzewających winogron, dzieci pluskają się w basenie, a Ty podziwiasz zachód słońca malujący cyprysy na złoto. Dzień później siedzisz na tarasie w Saint Tropez, popijając szampana i obserwując jachty warte więcej niż osiedle domów. To nie sen – to dwa tygodnie rodzinnych wakacji między Toskanią a Lazurowym Wybrzeżem.

Norwegia

13 lis 2025

Południowa Norwegia motocyklem – od Trondheim przez fiordy i drogi marzeń Czy wiesz, co czujesz, gdy motocykl wyjeżdża na szczyt serpentyn, a przed Tobą rozciąga się przepaść sięgająca 600 metrów w dół, błękitny fiord i góry tak strome, że chmuryczepiają się ich zbocze? W Norwegii to nie jest wyjątek – to normalność. Każdego dnia.

Hiszpania, Teneryfa

13 lis 2025

Teneryfa – gdzie Ocean Atlantycki spotyka wulkan, a wakacje stają się przygodąWyobraź sobie wyspę, na której rano stoisz na plaży z czarnym piaskiem wulkanicznym, a po południu spacerujesz ponad chmurami w parku narodowym na wysokości 2 000 metrów. Gdzie w ciągu jednego dnia zobaczysz prehistoryczny las laurowy, surferów łapiących fale Atlantyku i najstarszą dracenę na świecie (smocze drzewo). I gdzie wieczorem pijesz kanaryjskie wino na tarasie, patrząc jak słońce zapada się za klify wysokości 600 metrów.To nie sen. To Teneryfa. I nie, to nie jest tylko wyspa all-inclusive z basenem.