

Słyszysz ten charakterystyczny dźwięk bokserskiego silnika BMW GS odbijający się echem od wapiennych ścian kanionu? To nie film – to może być Twoja przyszłość. Za chwilę wciśniesz gaz i poczujesz, dlaczego Bałkany to obowiązkowy punkt na liście każdego motocyklisty, który naprawdę chce ŻYĆ.
Przez 15 dni przejedziesz 5 400 km przez cztery kraje, które nawet po latach komunistycznej izolacji zachowały swój dziki, autentyczny charakter. Zapomnij o zatłoczonych alpejskich serpentynach – tutaj często jesteś sam na sam z górami, które pamiętają czasy Imperium Osmańskiego i partyzanckie walki Tito.
Trasę przejechałem ładnych kilka lat temu, w 2018 roku. Dlatego przed podróżą uaktualnij swoją wiedzę o najnowsze dane.
Motocykl: Jechałem BMW GS 1200, które sprawdziło się idealnie. Znajomi na Hondzie VFR, Yamaha Tracer i Fazerze – w końcu większość dróg to już asfalt dobrej jakości.
⚠️ AKTUALIZACJA 2025: Albania przeszła rewolucję infrastrukturalną! Kultowa droga SH20 jest teraz całkowicie asfaltowa (od 2016), a legendarny zjazd do Theth – szutrowy koszmar każdego motocyklisty – od 2021 to nowiutki, gładki asfalt. To dobra i zła wiadomość jednocześnie: łatwiej, ale mniej dziko. ZIELONA KARTA – koniecznie! Każda granica ją sprawdza
Granice i przepisy:
Pieniądze: Albania = motocyklowy raj dla portfela. Za 5-8 euro najesz się do syta pysznym jedzeniem, noclegi to 12-20 euro za dwuosobowy pokój. W Chorwacji i Czarnogórze ceny zbliżone do polskich.
Benzyna: Dobrej jakości, często tańsza niż w Polsce. Stacji więcej niż sklepów.
To nie jest jeszcze prawdziwa przygoda – to rozgrzewka. 900 km autostrad przedzierających się przez Czechy, Austrię i Słowenię. Monotonnie? Może. Ale z każdym kilometrem czujesz, jak stres zostaje gdzieś za Katowicami, a przed Tobą otwiera się Chorwacja – kraj tysiąca wysp i historii wpisanych w kamienne mury weneckich portów.
💡Ciekawostka: Rijeka to trzecie co do wielkości miasto Chorwacji, ale jego historia sięga czasów rzymskich, kiedy nosiła nazwę Tarsatica. W XX wieku wielokrotnie zmieniała narodowość – była włoska, węgierska, austriacka i jugosłowiańska. To idealne miejsce, żeby zrozumieć, jak skomplikowane są Bałkany.
Teraz zaczyna się magia. Magistrala Adriatycka (trasa 8) to 643 km nadmorskiej szosy wijącej się między górami Dinaru a lazurowym Adriatykiem. Każdy zakręt to nowa perspektywa: z lewej stromizny porośnięte sosnami, z prawej zatoczki z turkusową wodą i białymi żaglówkami.
Zatrzymujesz się co 30 kilometrów, bo nie dasz rady się oprzeć. Zapach soli miesza się z rozgrzaną żywicą, a silnik śpiewa na lekkich serpentynach. Tu rozumiesz, czemu kochasz motocykle.
Opcja alternatywna (jak się śpieszysz): Autostrada przez środek Chorwacji – szybciej, ale jakże mniej widowiskowo.
Nocleg: Tucepi, wioska kilka kilometrów za Makarską. Hotel Bluesun – solidny, z basenem i widokiem na morze. Możesz wieczorem usiąść na tarasie i słuchać opowieści austriackich motocyklistów na Harleyach (też tam trafili).
💡Ciekawostka: Makarska leży u stóp masywu Biokovo (1762 m n.p.m.), który tworzy drugi co do wysokości grzbiet w Chorwacji. W czasach Ilirów była to forteca piratów, później wenecki port. Dzisiaj to baza wypadowa dla narciarzy wodnych, nurek i… motocyklistów.
Jeśli masz dość szos – zjedź na Sveti Jure (1762 m n.p.m.), najwyższy szczyt Biokovo. 30 km wąskich, stromych serpentyn bez barier. Przepaść po jednej stronie, ściana skalna po drugiej. Wjazd tylko dla pewnych siebie – ale widok z góry? Cała Dalmacja u Twoich stóp, wyspy rozrzucone jak konfetti na błękitnym aksamicie.
⚠️Uwaga: To nie jest trasa dla początkujących. Wymaga dobrej techniki i zimnej krwi.
Każdy, kto podróżuje po Bałkanach, musi zobaczyć Dubrownik. Stare Miasto wpisane na listę UNESCO to labirynt wąskich uliczek wyłożonych białym kamieniem, masywne mury obronne i fortyfikacje, które przetrwały oblężenia Wenecjan, Turków i… armii turystów.
Parkujesz motor przed murami, zdejmujesz kurtkę i przez 2-3 godziny stajesz się częścią historii. Koniecznie spróbuj paszticady – dalmackiego gulaszu wołowego marynowanego przez 24 godziny.
⚠️ Granica: Od teraz przy każdym przekroczeniu granicy (a będzie ich sporo – Dubrownik graniczy z Bośnią) kontrolują Zieloną Kartę!
💡Ciekawostka: Dubrownik był wolną republiką od 1358 do 1808 roku – handel, dyplomacja i flota morska rywalizowały z Wenecją. Lord Byron nazwał go „Perłą Adriatyku”. Dziś fanowie „Gry o Tron” rozpoznają w nim King’s Landing.
Droga wzdłuż Zatoki Kotorskiej to jedna z najpiękniejszych tras w Europie. Morze wcina się głęboko między Góry Dynarskie, tworząc fiordy rodem z Norwegii (tylko cieplej). Woda jest ciemnoniebieska, nad nią białe wille z pomarańczowymi dachami, a w tle – skalne urwiska pokryte bujną zielenią.
Sam Kotor to średniowieczne miasto-twierdza u stóp góry Lovćen, również na liście UNESCO. Ale uwaga: przygotuj się na gigantyczne korki. W sezonie cała Europa próbuje się tu przecisnąć.
💡Ciekawostka: Zatoka Kotorska to najdłuższy i najgłębszy fiord w południowej Europie (choć technicznie to zatopiona dolina rzeczna). W czasach rzymskich była strategicznym portem, a w średniowieczu stolicą Republiki Kotoru – małego miasta-państwa pod protekcją Wenecji. Dzisiejszy Kotor ma atmosferę jak z książek Umberto Eco – koty na każdym rogu, stare kościoły i kafejki pachnie świeżo parzonym espresso.
Najpierw widokowa droga P1 prowadzi Cię nad Strand von Dobrec – opuszczony jugosłowiański port łodzi podwodnych. Liczyliśmy na tajemnicze okręty podwodne z czasów zimnej wojny, ale został tylko pusty, betonowy dok i rozwalony molo. Sam dojazd to przygoda – wyłamane płyty betonowe, dziury i bezdroża.
💡Ciekawostka: Port w Dobrec został zbudowany w latach 60. jako część infrastruktury Jugosłowiańskiej Marynarki Wojennej, która miała jedną z największych flot podwodnych w regionie. Po rozpadzie Jugosławii został opuszczony i teraz niszczeje w milczeniu – ale klimat tego miejsca jest niesamowity, zwłaszcza dla miłośników urban explorera.
Dalej przelot przez nadmorską Budvę (słynny kurort – plaże, discoteca, tłumy) do stolicy Czarnogóry – Podgoricy.
Nocleg: Podgorica nie jest najpiękniejsza (komunistyczna zabudowa dominuje), ale ma swój urok – especially bary z rakiją i cevapi.
Poniżej film z kanału Zbigi N. którego sam podglądam ponieważ jest wielkim źródłem inspiracji i tras.
Wyobraź sobie biały klasztor przylepiony do pionowej ściany skalnej, 900 metrów nad ziemią. Monastyr Ostrog to najważniejsze miejsce pielgrzymkowe w Czarnogórze – zbudowany w XVII wieku przez biskupa Bazylego (później świętego Bazylego Ostrogskiego) jako schron przed Turkami.
Wjeżdżasz stromą, krętą drogą, po której snują się… żółwie! Tak, ŻÓŁWIE – setki czarnogórskich żółwi lądowych powoli przechodzą przez asfalt. Jedź ostrożnie.
Kiedy dotrzesz na miejsce, cisza dzwoneczków i kadzideł otula Cię jak manta. Nawet jeśli nie jesteś wierzący – to miejsce robi wrażenie.
💡Ciekawostka: Legenda mówi, że ciało świętego Bazylego, pochowane w klasztorze od 1671 roku, nie uległo rozkładowi. Corocznie 30 kwietnia tysiące pielgrzymów przechodzi 8 km pieszo z dolnego do górnego klasztoru, aby dotknąć relikwii. Klasztor przetrwał bombardowania tureckie, austriackie i… niemieckie w II wojnie światowej.
Trasa wije się przez góry do Žabljak, najwyżej położonego miasta na Bałkanach (1450 m n.p.m.). Durmitor to raj dla wędrowców – lodowcowe jeziora, szczyty powyżej 2000 m n.p.m. i… niedźwiedzie brunatne (choć rzadko je spotkasz na drodze).
Most Đurđevića na rzece Tara to ikoniczny betonowy łuk z 1940 roku, który wisi 172 metry nad rzeką. Kanion Tary (78 km długości, 1300 m głębokości) to najgłębszy kanion w Europie – tylko Wielki Kanion w USA jest głębszy.
Tutaj możesz zrobić zjazd tyrolką NAD KANIONEM – 350 metrów lotu z prędkością 100 km/h. Adrenalina gwarantowana.
💡Ciekawostka: Most został wysadzony przez jugosłowiańskich partyzantów w 1942 roku, aby zatrzymać włoską armię. Jego projektant, Mijat Trojanović, sam zdetonował most – wiedząc, że to zniszczy jego arcydzieło. Po wojnie został odbudowany i dziś jest pomnikiem UNESCO.
Trasa Borje – Andrijevica (M9) to wąska, kręta droga przez pola, na których pasą się stada owiec i kóz. Jeśli spotkasz pasterza, będzie patrzył na Ciebie z politowaniem: „Po co komuś motor, skoro ma nogi?”
Czarnogórska straż graniczna: „Polacy, bracia nasi!” – uściski, uśmiechy, zero problemów.
Albańska strażą graniczna: ręczne wpisywanie wszystkiego do zeszytu, sprawdzanie zielonej karty litera po literze. Trwa wieczność, ale są mili.
Od granicy zaczyna się szutrowa droga… ale tylko przez kilometr! Potem – NOWIUTKI ASFALT. Droga SH20 przez Góry Przeklęte (Bjeshkët e Namuna) to absolutna jazda życia. Serpentyny, widoki na doliny i szczyty przekraczające 2600 m n.p.m., przełęcz Leqet e Hotit (1900 m n.p.m.) z panoramicznym tarasem…
⚠️ AKTUALIZACJA 2025: Od 2016 roku SH20 jest w całości asfaltowa! Dawniej była to szutrowa legenda motocyklowa, dziś łatwiejsza, ale wciąż spektakularna.
💡Ciekawostka: Góry Przeklęte (Accursed Mountains) otrzymały nazwę od legendy: dwie bracia pokochały tę samą dziewczynę, zabili się nawzajem, a ich matka przeklęła góry krzykiem pełnym bólu: „Prokleti-je!” Echo tego krzyku miało powtarzać się przez wieki.
Nocleg: Szkodra, hotel Buna Park przy rzece z basenem. Jedzenie – wyśmienite, tanie i obfite. Albania zachwyca już pierwszego wieczoru.
W sercu Gór Przeklętych leży Theth – wioska odcięta od świata przez większość roku. Kiedyś, żeby tu dojechać, trzeba było być masochistą na enduro. My pamiętamy koszmar szutru, kamieni i przepraw przez strumienie.
⚠️ AKTUALIZACJA 2025 – GAME CHANGER!
Od 2021 roku droga do Theth (SH21) jest CAŁKOWICIE WYASFALTOWANA. To zmienia wszystko – teraz dojedziesz nawet na motorze szosowym. Z jednej strony: świetnie, z drugiej: trochę umarła legenda.
Ale Theth pozostaje magiczny – kamienne domy z wieżami obronnymi (kulla), wodospad Grunas, przepisy krwi Kanunu (średniowieczny kodeks honorowy) i… zero zasięgu w telefonie. Tutaj czas się zatrzymał.
⚠️Uwaga: Wiosną 2025 w Theth rozgorzał konflikt między lokalną społecznością a władzami – rząd zburzył nielegalne hotele budowane na terenach chronionych. Theth wciąż jest dostępne, ale polityka turystyczna w Parku Narodowym się zaostrzyła.
💡Ciekawostka: Theth przez wieki żyło według Kanunu – prawa zwyczajowego spisanego w XV wieku. Według Kanunu, jeśli ktoś zabił członka rodziny, rodzina ofiary miała prawo do zemsty krwi (gjakmarrja). Mordercy chronili się w kulla – wieżach z kamienia, gdzie mogli przebywać bezpiecznie. Do dziś niektóre rodziny pamiętają stare spory – choć na szczęście tradycja już nie obowiązuje.
Dzisiaj, jak pisałem wcześniej, jest tam już asfalt, więc nie wiem, czy jest tam sens jechać.
Kiedyś wyglądało to tak, jak na wideo poniżej.
Wczesny wyjazd o 6:00, żeby zdążyć na prom o 9:00 z Koman. Droga (55 km) to mieszanka asfaltu i dziur – 2 godziny jazdy. Motocykle pakowane na prom jak sardynki – wykorzystanie każdego centymetra.
Potem – 3 godziny rejsu przez kanion z zieloną, turkusową wodą. To przypomina Zielony Kanion w Turcji, ale bardziej dziko. Góry po obu stronach wznoszą się 800-1000 m, a w ich cieniu: cisza, ptaki i odgłos silnika promu.
💡Ciekawostka: Jezioro Koman powstało w 1978 roku po zbudowaniu zapory na rzece Drim. Zalało dawne wioski i szlaki handlowe, ale stworzyło jeden z najpiękniejszych krajobrazów w Albanii. Dziś prom to jedyna komunikacja dla górskich wiosek.
Po promie kierujesz się do doliny Valbone – łagodne serpentyny wzdłuż krystalicznie czystej rzeki. Jedziesz, aż grupa koni zagradza Ci drogę. Zawracasz kilometr przed wodospadem – ale to i tak było warto.
Z Fierze do Kukes wiedzie droga SH22 – wąska, kręta, bez barier, praktycznie bez prostych odcinków. Pasy owiec, kozy na drodze, ciężarówki zza zakrętu. Trzymaj się blisko krawędzi – ale nie za blisko!
Nocleg: Kukes – miasto odbudowane po komunizmie, bez szczególnych atrakcji, ale z dobrymi hotelami i restauracjami.
💡Ciekawostka: Kukes zostało przeniesione z powodu budowy zapory na rzece Drin w latach 70. Stare miasto (teraz pod wodą) było średniowieczną osadą. Nowe Kukes to betonowe bloki i praktyczna baza wypadowa.
📍Link do trasy Fierze – Valbone: https://goo.gl/maps/cAHSkxiDfxq – tam i z powrotem
Mijając raz jeszcze Fierze ruszamy drogą SH22 tysiąca zakrętów na nocleg do Kukes. Wyobraź sobie niezwykle krętą i wąską drogę bez barierek. Praktycznie bez prostych odcinków. Non stop zakręty. Ponieważ na drogach w Albani nie ma prawie ruchu, jedziesz na pewniaka, korzystając z całej 3 metrowej szerokości drogi aż tu nagle z naprzeciwka, zza zakrętu…. Zdecydowanie zachowaj ostrożność. Ja tutaj o mało nie miałbym spotkania z ciężarówką.
Link do trasy Fierze – Kukes: https://goo.gl/maps/nD3KnXmR3yB2 – mapa poniżej.
Przekraczasz granicę z Macedonią i nagle – DOBRY ASFALT. Jakby ktoś przeniósł Cię do innej rzeczywistości. Trasa wokół Jeziora Ohrydzkiego to połączenie lazurowej wody, monastyrów na skałach i wiosek z tradycyjnymi domami.
Jezioro Ohrydzkie: Jedno z najstarszych jezior na świecie (2-3 miliony lat!), wpisane na listę UNESCO. Głębokość do 288 m, endemiczne gatunki ryb i… pyszne restauracje nad brzegiem w Ochrydzie.
💡Ciekawostka: Miasto Ochryda było dawną stolicą Bułgarii i Bizancjum, ośrodkiem słowiańskiej kultury i literatury. To tutaj Cyryl i Metody stworzyli alfabet głagolicę, z którego wywodzi się cyrylica.
Skręć w lewo przed Pogradec i wjedź w Park Narodowy Prespa. Tutaj możesz stanąć nad jeziorem, zdjąć buty, zanurzyć stopy w chłodnej wodzie. Zero turystów, tylko Ty, góry i cisza.
Nocleg: Pogradec – turystyczne miasteczko z depatakiem nad Jeziorem Ochrydzkim.
Gjirokastra to jedno z dwóch miast-muzeów w Albanii (obok Beratu), wpisane na listę UNESCO. Domy z szarymi kamiennymi dachami (tjegulla), które przypominają łuski smoka. Wąskie uliczki wspinają się stromym zboczem aż do twierdzy na szczycie.
Wjazd na zamek to jazda na ostrzu noża – wąska, stroma droga, a z naprzeciwka może nadjechać autobus. Ale panorama z góry? Cała dolina u Twoich stóp.
💡Ciekawostka: Gjirokastra to rodzinne miasto Envera Hodży – komunistycznego dyktatora Albanii (1944-1985), który zamknął kraj przed światem i zbudował 750 000 betonowych bunkrów. Hodża chciał, żeby każdy Albańczyk miał swój własny bunkier na wypadek inwazji. Do dziś bunkry stoją wszędzie – w polach, na plażach, w ogrodach.
Zjazd do Sarandy to serpentyny z widokiem na Morze Jońskie i grecką wyspę Korfu. Saranda to najmodniejszy kurort w Albanii – plaże, restauracje, nocne życie. Ceny wyższe niż w głębi kraju, ale wciąż rozsądne.
Nocleg: Dwie noce w Sarandzie – czas na odpoczynek, plażowanie i… motocyklowe eskapady.
Odpoczywając i robiąc sobie trasę objazdową wokół Sarandy … okrywamy magiczną, skrytą przed tłumami plażę Pulebardha Beach – masz ją na mapie. Warto również podjechać do **Blue Eye**.
Blue Eye to podziemne źródło o nieznanej głębokości (nurkowie dotarli do 50 m i dalej schodzi). Woda ma intensywny, szmaragdowo-niebieski kolor, a temperatura to stałe 12°C. Kiedy słońce świeci pod odpowiednim kątem – źródło mieni się jak oko smoka.
Obiad w lokalnej restauracji nad źródłem – pstrąg z grilla i tarator (zimna zupa z jogurtu i ogórków).
Ciekawostka: Źródło wypływa 6 m³ wody na sekundę, a legenda mówi, że to łzy nimfy, która straciła ukochanego podczas tureckiej inwazji.
Wracając do Sarandy, skręcasz na objazd i odkrywasz Pulebardha Beach – dzika, ukryta plaża bez tłumów. Tylko Ty, turkusowa woda i białe kamyki.
Nocleg: Saranda – kolacja na promenadzie, piwo i opowieści o trasach, które jeszcze przed Tobą.
Droga SH8 wspina się z Morza Jońskiego (Saranda) do przełęczy Llogara (1027 m n.p.m.), skąd rozciąga się widok na Morze Adriatyckie. Serpentyny bez końca, a z każdym zakrętem zapiera dech – błękitna woda, białe plaże, zielone góry.
Na szczycie – przystanek na kawę i sesję zdjęciową. To jedna z top 10 tras motocyklowych w Europie.
💡Ciekawostka: Park Narodowy Llogara chroni rzadkie gatunki sosen i jeleni. W starożytności przez przełęcz przechodził szlak handlowy z Ilirii do Grecji.
Wlora to miasto portowe, gdzie Morze Jońskie spotyka się z Adriatykiem. Zatrzymujesz się na kawę z widokiem na palmy, białe jachty i promenadę pełną życia.
Berat to drugie miasto-muzeum UNESCO w Albanii. Białe domy wspinają się po zboczu, a każdy ma dziesiątki okien – stąd nazwa. Na szczycie – zamek Berat, gdzie wciąż mieszkają ludzie (tak, w XIII-wiecznej twierdzy!).
Nocleg: Pokoje gościnne Kris w samym zamku – śpisz w średniowiecznej twierdzy z widokiem na dolinę. Niezapomniane.
💡Ciekawostka: Berat był ważnym centrum Bizancjum, a później Imperium Osmańskiego. W twierdzy zachowało się kilkadziesiąt kościołów bizantyjskich i meczety – to unikalne współistnienie religii.
Tirana to mieszanka komunistycznych bloków, kolorowych fasad (malowano je po upadku komunizmu dla podniesienia morale) i nowoczesnych wieżowców. Na głównym placu Skanderbega – pomnik narodowego bohatera Albanii, który przez 25 lat bronił kraju przed Turkami.
Zaliczyłeś jedyną kolejkę linową w kraju – Teleferiku – która wiezie Cię na górę Dajti (1613 m n.p.m.). Z góry Tirana wygląda jak kolorowa mozaika.
💡Ciekawostka: Enver Hodża, komunistyczny dyktator, zbudował w Tiranie gigantyczny bunkier dla rządu – Bunk’Art – który dziś jest muzeum sztuki współczesnej i historii.
Kruja to symboliczne miejsce – tu Gjergj Kastrioti Skanderbeg (1405-1468) przez 25 lat odpierał tureckie oblężenia. Zamek góruje nad miastem, a w środku – muzeum poświęcone bohaterowi narodowemu.
Nocleg: Pokoje u Emiliano w samym zamku. Kolacja na szczycie – kiełbaski z grilla, świeże warzywa i rakija.
💡Ciekawostka: Skanderbeg był pierwotnie zakładnikiem u Turków i przyjął islam, ale po śmierci ojca wrócił do Albanii, ponownie przyjął chrześcijaństwo i stanął na czele powstania przeciwko Osmanom. Jego czerwona czapka z rogami kozłów stała się symbolem narodowym.
Żegnasz się z Albanią i wracasz przez Szkodrę do Czarnogóry. Ponownie objazd Zatoki Kotorskiej – tym razem już znasz każdy zakręt, ale wciąż robią wrażenie.
Mostar – miasto podzielone przez wojnę (1992-1995), ale połączone przez XVI-wieczny Most Stary (Stari Most), który został zniszczony w 1993 i odbudowany w 2004. Most łączy chorwacką i bośniacką część miasta – symbol pojednania.
Wieczorem spacerujesz po starówce – minarety, kopuły kościołów, bazar turecki. Wielokulturowość w najczystszej formie.
💡Ciekawostka: Co roku w sierpniu odbywa się konkurs skoków z Mostu Starego (27 m wysokości) – tradycja datująca się od 1664 roku. Tylko najbardziej odważni skaczą do lodowatej Neretwy.
👌Nocleg: Mostar – stara kamienica w sercu starówki.
Ostatnie dwa dni to już powrót do Polski, więc właściwie możesz samodzielnie sobie zaplanować taką trasę, żeby dla Ciebie było wygodniej.
Wracaliśmy przez Banja Lukę (Bośnia) – piękna, bezpieczna trasa. Potem – chorwacka autostrada, Węgry, Słowacja. 2 dni jazdy powrotnej, nocleg w okolicach Szombathely (Węgry). 5 400 km za sobą, setkami zdjęć i jedną pewnością: WRÓCISZ.
Bo tutaj wciąż czujesz Europę sprzed 30 lat – autentyczną, niewypolerowaną, pełną ludzi, którzy mają czas na rozmowę. Bo wciąż możesz jechać setki kilometrów bez spotkania innego turysty. Bo Albania jest tania, a Chorwacja i Czarnogóra – piękne.
I bo każdy motocyklista, który tam pojedzie, wraca z błyskiem w oku i jednym pytaniem: „Kiedy jedziemy znowu?”
Gotowy? Sprawdź siedzisko, dokup łatki do opon i ruszaj. Bałkany czekają.
Oryginalny wpis pochodzi sprzed 8-10 lat. Oto najważniejsze zmiany:
💡1Jeśli chcesz mniej turystów: Jedź w maju lub wrześniu.
Jeśli prowadzisz firmę i zastanawiasz się, jak połączyć biznes z takim stylem życia, mam dla Ciebie dwie podpowiedzi:
💡 Budżet Firmowy lub osobisty (na tej stronie)– pokazuję, jak poukładać finanse w firmie i połączyć je z finansami prywatnymi, żeby mieć fundusze na to, co ważne.
💡Koło życia – wpis o tym, dlaczego warto mieć czas nie tylko na pracę.
Żyj pełnią życia, podróżuj, doświadczaj – i zarabiaj na to wszystko, prowadząc własną zyskowną firmę.





